Etniczne.

Temat: Tyberiusz / Domena

Witam Wszystkich. Nasz Tyberiusz zacznie powstawać w połowie czerwca. Zmieniliśmy kilka rzeczy:
w miejscu garażu - ogród zimowy wydłuzony o metr, taras zabudowany, spiżarka pod schodami, w wiatrołapie szafa wnękowa. Siostra mojego męża jest już na etapie dachówki (też Tyberiusz) więc mamy dobrego doradcę. Dom wygląda pięknie

Witam,
może Pani siostra podzieli się uwagami odnośnie budowy "Tyberiusza", zdjęcia też mile widziane.
zimi@onet.pl
Źródło: forum.budujemydom.pl/index.php?showtopic=3246



Temat: NERO ma dom w Białym Dunajcu!
Ekhem...Ekhem... ślemy serdeczne pozdrowienia z Białego Dunajca - nowego domku Nera !
Przyjechaliśmy dziś kolo południa, wcześniej odbierając Nerusia z hotelu pod Krakowem. Pani która się nim opiekowała w hotelu jest trenerką i rzeczywiście wykonała z nim naprawdę dobrą robotę, czarodziejka. Jak zobaczyłam dziś, że Nero zostaje wyprowadzony z kojca, a obok niego luzem biega mały kundelek, Nero przechodzi nie zaszczycając kundelka nawet jednym spojrzeniem... to mi szczęka opadła. Powitanie było bardzo miłe, wyraźnie ucieszył się na nasz widok. Pogadaliśmy chwilę z trenerką o tym jak ma wyglądać pierwsze spotkanie Nara z nowymi właścicielami itd i pognaliśmy do Białego Dunajca.
W Białym przywitali nas nowi właściciele Nera, prowadzą agroturystykę, mają duży dom, duży ogrodzony teren i wybieg dla Nera (nacykałam fot jak głupia - jak wrócę do domu to powstawiam). Pierwsze spotkanie przebiegło nad wyraz gładko, chwilę pospacerowaliśmy z Nerem na smyczy, żeby zorientował się w terenie - głównie prowadziła go jego nowa Pani, na wszelki wypadek Nero był w kagańcu. Po 15 min kiedy widać było, że Nero w żaden sposób nie przjawia agresywnych zachowań, macha ogonem, przychodzi na głaski, kaganiec został zdjęty. My siedzielismy w ogrodzie, Nero z moją suką ganiali wokoło. Potem zjedliśmy obiad, nakarmiliśmy psy (Nero dostał jedzenie w swoim nowym wybiegu do którego wszedł chętnie) i potem postanowiliśmy z TZem się wycofać. Wzięliśmy sukę i poszliśmy we trójkę na spacer, zostawiając Nera z nowymi właścicielami, zastrzegając, że jesteśmy pod telefonem i jakby co wracamy biegiem. Nie było takiej potrzeby - 2h minęły bez problemów, nic niezwykłego się nie działo, Nero był spokojny, chodził badał teren, obsikiwał tujki, posiedział trochę na wybiegu i spoko.
Teraz od 3h Nero jest zamknięty na wybiegu, szczeka, ale z przerwami - byłam na tarasie, żeby posłuchać co się dzieje i ...wydaje się, że on po prostu gada z kumplami ze wsi. Nie zaczyna szczekać pierwszy tylko odpowiada, więc nie zapeszając, ale myślałam, że będzie gorzej (pierwsze dni i noce w hotelowym kojcu wył jak obdzierany ze skóry ponoć). Na wybiegu ma łózko - bez ściemy - dosłownie ŁÓŻKO. Jego nowi Państwo planują trzymać go w kotłowni na zimę, a wiosnę, lato i jesień będzie spędzał na wybiegu (częściowo zabudowanym gdzie stoi właśnie to łóżko). Od swojej nowej Pani dostał sporych rozmiarów, żółtą pluszową kaczkę
No i to chyba tyle jeśli chodzi o relację z dnia pierwszego. Nowi Państwo Nera są bardzo sympatyczni, odniosłam dobre wrażenie, mają dużo chęci, czy dadzą radę czas pokaże. Wydaje mi się, że będzie ok

Chciałam bardzo serdecznie WSZYSTKIM podziękować, za pomoc przy poszukiwaniu Nerowi nowego domu!

Biafarze/Izie, która ogromnie mi pomogła, nie wiem czy bez jej pomocy zdecydowałabym się przywieźć Nera z Podlasia.

Joli, że z takim zapałem zabrała się za poszukiwanie Nerowi domu w wirtualnym świecie i nie straciła do mnie cierpliwości po entym telefonie.

Autorce ogłoszenia allegro dzięki któremu nowi właściciele odnaleźli Nera.

Goldenkowi2, Larze i wszystkim których nie umiem wymienić.

Oraz Fundacjom:

ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ
SZANSA - NA POMOC GOLDENOM!

DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ i Nero też!

Zdjęcia jutro lub pojutrze
Źródło: pomocgoldenom.fora.pl/a/a,4153.html


Temat: Przyjaciele potrzebują pomocy... NERO
NIE MA SPRAW "BEZNADZIEJNYCH" - poczytajcie

"Ekhem...Ekhem... ślemy serdeczne pozdrowienia z Białego Dunajca - nowego domku Nera !
Przyjechaliśmy dziś kolo południa, wcześniej odbierając Nerusia z hotelu pod Krakowem. Pani która się nim opiekowała w hotelu jest trenerką i rzeczywiście wykonała z nim naprawdę dobrą robotę, czarodziejka. Jak zobaczyłam dziś, że Nero zostaje wyprowadzony z kojca, a obok niego luzem biega mały kundelek, Nero przechodzi nie zaszczycając kundelka nawet jednym spojrzeniem... to mi szczęka opadła. Powitanie było bardzo miłe, wyraźnie ucieszył się na nasz widok. Pogadaliśmy chwilę z trenerką o tym jak ma wyglądać pierwsze spotkanie Nara z nowymi właścicielami itd i pognaliśmy do Białego Dunajca.
W Białym przywitali nas nowi właściciele Nera, prowadzą agroturystykę, mają duży dom, duży ogrodzony teren i wybieg dla Nera (nacykałam fot jak głupia - jak wrócę do domu to powstawiam). Pierwsze spotkanie przebiegło nad wyraz gładko, chwilę pospacerowaliśmy z Nerem na smyczy, żeby zorientował się w terenie - głównie prowadziła go jego nowa Pani, na wszelki wypadek Nero był w kagańcu. Po 15 min kiedy widać było, że Nero w żaden sposób nie przjawia agresywnych zachowań, macha ogonem, przychodzi na głaski, kaganiec został zdjęty. My siedzielismy w ogrodzie, Nero z moją suką ganiali wokoło. Potem zjedliśmy obiad, nakarmiliśmy psy (Nero dostał jedzenie w swoim nowym wybiegu do którego wszedł chętnie) i potem postanowiliśmy z TZem się wycofać. Wzięliśmy sukę i poszliśmy we trójkę na spacer, zostawiając Nera z nowymi właścicielami, zastrzegając, że jesteśmy pod telefonem i jakby co wracamy biegiem. Nie było takiej potrzeby - 2h minęły bez problemów, nic niezwykłego się nie działo, Nero był spokojny, chodził badał teren, obsikiwał tujki, posiedział trochę na wybiegu i spoko.
Teraz od 3h Nero jest zamknięty na wybiegu, szczeka, ale z przerwami - byłam na tarasie, żeby posłuchać co się dzieje i ...wydaje się, że on po prostu gada z kumplami ze wsi. Nie zaczyna szczekać pierwszy tylko odpowiada, więc nie zapeszając, ale myślałam, że będzie gorzej (pierwsze dni i noce w hotelowym kojcu wył jak obdzierany ze skóry ponoć). Na wybiegu ma łózko - bez ściemy - dosłownie ŁÓŻKO. Jego nowi Państwo planują trzymać go w kotłowni na zimę, a wiosnę, lato i jesień będzie spędzał na wybiegu (częściowo zabudowanym gdzie stoi właśnie to łóżko). Od swojej nowej Pani dostał sporych rozmiarów, żółtą pluszową kaczkę
No i to chyba tyle jeśli chodzi o relację z dnia pierwszego. Nowi Państwo Nera są bardzo sympatyczni, odniosłam dobre wrażenie, mają dużo chęci, czy dadzą radę czas pokaże. Wydaje mi się, że będzie ok

Chciałam bardzo serdecznie WSZYSTKIM podziękować, za pomoc przy poszukiwaniu Nerowi nowego domu!"

Autor: Asia - opiekunka NERO.
Źródło: szkoleniepsow.fora.pl/a/a,5548.html